Mapa strony
 
0,49 zł/min z VAT
Wybierz miasto
do
Wyjazd od
zł/os.
do
Cena od
 
 
Znajdź swoje
dodaj wspomnienie
Dodaj wspomnienie!
Podziel się swoimi
wrażeniami
z wycieczki
Oceń
 
 
 
 
 
 
Średnia ocena
dobre
Jordania - moja przygoda
autor: Joanna
dodane: 2006-01-02
termin-wycieczki: 05.05.2004 - 13.05.2004
Wyjazd do Jordanii okazał sie dla mnie cudownym przeżyciem i przygodą życia. 7-dniowy pobyt był zbyt krótki, by zobaczyć wszystkie główne atrakcje, niemniej jednak napewno zmienił moje wyobrażenia w oparciu o utarte opinie o krajach arabskich i Arabach.

Całą imprezę zorganizowało biuro Jordan Tours – nocny czarter z Budapesztu (stąd organizuje sie wiele tanich wycieczek do Jordanii) oraz zakwaterowanie w kurorcie Akaba w hotelu trzy-gwiazdkowym Aquamarina III (nocleg + śniadanie typu szedzki stół – bardzo smaczne). Już pierwszego ranka poczuliśmy, że jesteśmy w kraju o zupełnie dla nas egzotycznej kulturze, kiedy to obudziły nas modlitewne nawoływania z minaretu. To trzeba usłyszeć, bo przenikliwy śpiew robi niesamowite wrażenie.

Oczywiście biuro poinformowało nas o swoich wycieczkach – nie najtańszych i przestrzegło przed lokalnymi taksówkarzami, którzy jakoby byli nieodpowiedzialni i powodowali mase wypadków. Tymczasem, jak wielu innych turystów czytaliśmy na różnych stronach internetowych wypowiedzi osób, które sugerowały z własnych doświadczeń taką formę zwiedzania, jako ciekawszą i dużo tańszą, zwłaszcza, jak sie dobiorą np. dwie pary. I już w samolocie poznaliśmy parę, starszą od nas, także zainteresowaną tą formą zwiedzania. O taksówkarzy nietrudno, sami pojawiaja się przed hotelami i chętnie negocjują cenę wycieczek – przykładnowe ceny 60USD za wycieczkę do Petry, 120USD za wycieczkę nad Morze Martwe (oczywiście za taxi, a nie za osobę). Większość taksówkarzy mówi dobrze po angielsku, chętnie oprowadza, pokazuje ciekawe miejsca, a także wchodzi na bardziej prywatne tematy, kiedy to można sie dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o życiu Jordańczyków, o kulturze muzełmańskiej.

PETRA

Nasza pierwsza wycieczka była do Petry. Napewno nie zaskoczę nikogo, że miejsce to jest przepiękne. Żadne chyba zdjęcie nie odda przedziwnych i zróżnicowanych kolorów skał. Spędziliśmy tam 8 godzin, ale myślę, że na spokojne obejście wszystkich atrakcji trzeba i 3 dni. A nasz taksówkarz w spokoju na nas czekał przed wejściem... Niemniej jednak chyba większą atrakcją była dla nas pustynia Wadi Rum, która często w minimalny sposób jest pokazywana w czasie zorganizowanych wycieczek. My skorzystalismy z oferty Beduinów (kontakt z Attayak Zilabia wadirum_mg@yahoo.com, http://www.bedouinroads.com/guides.htm) i spędziliśmy tam cały dzień i noc. W dzień przedostawaliśmy sie jeepem (dołączyły do nas dwie angielskie pary), dzięki czemu mogliśmy zobaczyć jak rozległa i różnorodna jest pustynia (są tereny, gdzie rzeczywiście jest czerwona, ale są i gdzie jest jasno żółta). Często się zatrzymywaliśmy, był lunch i drzemka popołudniowa. Fantastyczna herbata z liścmi mięty, kawa z kardamonem czy woda na każde zawołanie. Wieczorem dołączyła do nas holednerska para, która skorzystała z dwudniowego poznawania pustyni na wielbłądzie. Zjedliśmy razem pyszną kolację przygotowaną....pod ziemią (kurczak, ziemniaki, ryż i warzywa z kotła zasypanego piachem). Rozmawialiśmy. Beduini zachęcali nas do śpiewu i grali na mandolinie oraz żartowali z nami, a także zaporoponowali nam wspólne palenie wodnej fajki. W nocy można było spać w namiocie beduińskim, ale wszyscy woleli pod gołym niebem, zwłaszcza, że mieliśmy szczęście, bo noc była ciepła.


MORZE MARTWE

Najdłuższą naszą wycieczką była ta nad Morze Martwe. Postanowiliśmy by taksówkarz nas zawiózł nie autostradą, ale Drogą Królewską. Dzięki temu mogliśmy zwiedzić po drodze ruiny zamku w Shawbak, największy zamek krzyżacki w Karak. Zobaczyliśmy słynne mozaiki w Madaba oraz święte miejsce – Górę Nebo. Kiedy dotarliśmy nad morze powoli zachodziło słońce, ale kąpiel w niesamowicie słonej wodzie to kwestia paru minut do wytrzymania, więc nie był to duży problem. To co mnie niemile zaskoczyło to non stop miejsca kontrolne, gdzie żołnierze z wymierzoną w nas bronią sprawdzali kim jesteśmy. W jednym miejscu był nawet czołg. Nasz taksówkarz stwarzał miłą atmosferę, a i nie mogę powiedzieć, by żołnierze w praktyce nie byli bardzo uprzejmi i mili, więc mijało się te kontrole szybko, ale niesmak mi pozostał – no cóż bliskość granicy Izraelskiej i miejsc konfliktu...

Przy okazji kontrol, to okazało się, że Akaba jest specjalną strefą ekonomiczną – parę razy tańsze alkohol i papierosy od innych miejsc w Jordanii, więc wyjeżdżając z miasta trafia sie na miejsce przypominające punkt graniczny, gdzie kontroluje się głównie lokalne osoby, czy aby nie wywożą powyższych dóbr, nie mniej jednak autokary, a także żółte taksówki z turystami są przepuszczane bez większych problemów. Dużą atrakcją było przepłynięcie łódką ze szklanym dnem po Morzu Czerwonym. Cudowne korale, ryby. W ramach wycieczki był też lunch ze świeżą, grilowaną rybą oraz pływanie z przewodnikiem, by podziwiać piękno dna morskiego i tzw. Ogrodu Japońskiego. Super atrakcja nawet dla osób, które boją się głębokiej wody, gdyż koralowce w niektórych miejscach są bardzo blisko brzegu. W pozostałe dni jeździliśmy taksówką dalej od miasta, około 20 km. Plaże są tam też zorganizowane, ale bezpłatne, a morze jak akwarium. Napewno nie ominie się beduińskiej kawiarnio-restauracji, która jest w pobliżu, a dokładnie po przeciwnej stronie drogi od plaży -serdecznie polecam. Pracują tam młodzi Arabowie, którzy chętnie nawiazują konwersację. Umilili nam obiad grając i śpiewając, zupełnie bezinteresownie, tak, jakby sie właśnie pojawili ich dobrzy koledzy. Przy okazji, przy tej trasie znajduje sie profesjonalne muzeum – akwarium, które choć niewielkie, naprawdę warto zobaczyć. Codziennie póżnym wieczorem spacerowaliśmy po mieście, gdzie pojawiały się tłumy głównie lokalnych wczasowiczów. Dzięki temu mogliśmy dyskretnie przyjżeć sie przechodniom, uśmiechniętym kobietom w muzełmańskich chustach na głowie i pracy sprzedawców (polecam świeżo mielone przyprawy, atrakcyjną biżuterię).

To co nas uderzyło to niesamowita serdeczność i spore zaufanie (np. za wycieczki płaci się taksówkarzowi dopiero po zakończeniu ostatniej). Ludzie chętnie zaczynają rozmowy. Często słyszeliśmy serdecznie wypowiedziane Welcome in Jordan, nawet na wspomnianych przeze mnie wcześniej kontrolach. Od jednego z taksówkarzy dostaliśmy w prezencie butelke z piaskiem, gdzie są nasze imiona. On też zasugerował nam restaurację na ostatni wieczór, gdzie policzono nas taniej, do której nas zresztą za darmo zawiózł, choć nie towarzyszył nam przy tej kolacji. Jakiś szejk, który w tym samym co my barze pił koktail ze swieżych owoców, zapłacił za nas, ciesząc się, że nas mile zasoczył. Kto spodziewa się brudu na ulicach, to sie zawiedzie. Tak samo, nasz skromny hotel przeczy opowieściom o prusakach w każdej noclegowni...Nikt z naszej wycieczki nie miał także problemów żołądkowych. Napewno bedziemy chcieli tam powrócić, ale poczekamy, aż uspokoi się sytuacja w tym rejonie świata. Jordania była do tej pory najbezpieczniejszym arabskim krajem. Niestety niedawne zamachy w Ammanie pokazały, że nigdzie już nie jest bezpiecznie.....
 
Egipt - Jordania + Traf ***
Hotel *** HB
Cena: 2495 zł
20.10 - 03.11
Egipt, Jordania i Izrael
Statek (kabina) *** FB
Cena: 1948 zł
14.03 - 21.03
forum JORDANIA
FORUM [JORDANIA]