
Jordania
Właśnie wróciłam z przepięknej wycieczki po Jordanii. Podróż rozpoczęliśmy w Warszawie, skąd wraz z całą grupą polecieliśmy do Wiednia (Austriackimi Liniami Lotniczymi), a z tamtąd do Ammanu (Liniami Royal Jordanian) i dalej do Aqaby (RJ).
Aqaba
Po odprawie zakwaterowano nas w cudownym Hoteli Intercontinental (*****) nad samym brzegiem Morza Czerwonego i przepięknym basenem. Tam do lunch-u odpoczywaliśmy w temperaturze ok. 29 st. nad morzem lub w basenach.
Wadi Rum
Popołudniu zostaliśmy przewiezieni na pustynię Wadi Rum, gdzie czekały na nas Jeepy. Beduińscy kierowcy zgotowali nam nie lada frajdę, jeżdżąc z nami ok. 30 min. po pustynnych bezdrożach. Ok. godziny 17 oglądaliśmy piękny zachód słońca i zmieniające swą barwę - pustynne skały. Po tym spektaklu natury, przejechaliśmy do obozu beduińskiego, gdzie pod namiotami spędziliśmy noc. Wcześniej odbyła się wspaniała kolacja w beduińskich strojach, które mamy do dziś.

Petra
Po śniadaniu udaliśmy się autokarami do Petry, najpiękniejszego miejsca w Jordanii. Na nogach zwiedziliśmy wykute w skałach grobowce, domy i świątynie. Lunch - w formie szweckiego stołu - podano w The Basin Restaurant w Petrze. Póżniej po krótkiej przerwie przewieziono nas na osłach w górę do miejsca, gdzie czekał na nas autobus. Przeżycie nie do opisania. Popołudniu zakwaterowanie w Hotelu Mariott.
Mała Petra
Wieczorem tego samego dnia, tj. w 3 dzień podróży, organizatorzy urządzili nam niespodziankę życia.... Kolację w Małej Petrze, czyli między skałami. Kiedy wchodziliśmy do ogrodzonego i specjalnie przygotowanego miejsca zaparło nam dech w piersiach !!! Wzdłuż dróżki ustawione były lampiony, które prowadziły do specjalnie wyłożonych dywanów, na których ustawione były pięknie zastawione stoły. Wokół pięknie oświetlone, pomarańczowym światłem skały nadawały tej scenerii bardzo romantyczny wygląd. Wokół kelnerzy usługiwali nam jak damom ... Jedzenie pyszne, desery wyśmienite. Od samego początku grała piękna, instrumentalna muzyka. Żyć nie umierać...
Madaba
Następnego ranka wyruszyliśmy na północ. Dojechaliśmy do małego miasteczka Madaba, gdzie zwiedziliśmy cerkiew św.Jerzego, gdzie znajduje się ciekawa mozaika, która przedstawia min. Palestynę, Morze Martwe czy Dolny Egipt. Mozaikę tę wykonano ok. 560 r. n.e. z ponad dwu milionów elementów, jedakże dziś jest ona niestety nie kompletna (ale zachowała swój urok).
Mount Nebo
Góra na której wg legendy Mojżesz wskazał swemu ludowi świętą ziemię w której mają zamieszkać. Ze szczytu widać przepiękny widok na Dolinę rzeki Jordan, Morze Martwe czy Jordanię. Na pamiątkę pobytu tam naszego Papieża Polaka - Jana Pawał II w 2000 r. postawiono tam kamień upamiętniający to wydarzenie. Rośnie tam też drzewko oliwne które zasadził Papież.
Morze Martwe
Popołudniu zatrzymaliśmy się w Hotelu Movenpick Dead Sea (*****), z pięknymi pokojami w budynkach wzorowanych na antyczne, skąd rozpościera się piękny widok na ogrody, morze, czy też dolinę. Po rozpakowaniu, w strajach udaliśmy się nad brzeg morza martwego, gdzie wysmarowaliśmy się błotem o znanych walorach leczniczych. Po odczekaniu aż owa maź zaschnie, weszliśmy do najdziwniejszego morza, z jakim miałam do czynienia.... Poza leżeniem na brzuchu lub plecach, nie można było nic innego robić. Woda o bardzo dużym zasoleniu, bo ok 25%, wyrzucała nasze ciała na powierzchnię wody - wrażenie niesamowite. Przed plażą nadmorską rozmieszczony był przepięny basen z ciepłą wodą i przepięknym widokiem na Morze Martwe oraz cudowną zieleń. Zachód słońca oglądany z basenu był oszałamiający. Wieczorem kolacja pożegnalna nad brzegiem basenu, wokół palmy i pięknie oświetlone zakątki hotelu.
Wyjazd
Następnego ranka, tj. ok. 6.00 wyjechaliśmy z tego przepięknego miejsca na lotnisko, aby wrócić do domów bardzo przyjaznymi Liniami Royal Jordanian oraz Tyrolen.
Nigdy nie zapomnę tej wycieczki i na prawdę polecam ją wszystkim, aby zobaczyli jak pięknie jest na świecie i jak różne światy są wokół nas.